Tak właśnie jest. A w sumie jest tak:
Krzysztof Zięba
Sales Manager
Wolf Fang P.H.
Dostałem pracę jako człowiek od załatwiania kontraktów :) Pierwszy sukces już jest, ale w szczegóły się nie wdaję, bo chyba nie powinienem...
No, w każdym bądź razie, nadal szukam "codziennej" pracy, ale jak widać łapię się też za inne rzeczy. Zobaczę jak to wszystko się wyklaruje czasowo. Na razie powinienem się uczyć, ale nadal idzie to strasznie beznadziejnie... wróciliśmy natomiast z Lin do grania w planszówki, co cieszy.
Z innych informacji: skończyłem Rune i Soulstorm. Recenzję tego drugiego (i w ogóle całej serii Dawn of War) napiszę zapewne jakoś po egzaminach. Teraz męczę Freelancera. Nadal uważam, że gra jest dobra, ale ma jednak kilka irytujących cech.
Moje projekty na razie się kurzą, muszę mieć z głowy egzaminy i potem pomyślę co dalej. Stacja Kosmiczna przejdzie wkrótce pewne zmiany do których jestem nastawiony sceptycznie, ale powinny działać więc pewnie i tak je wprowadzę. Potem pozostaje już tylko testować i może uda się przesłać coś do Z-Man Games przed końcem roku. Wciąż wiszą nade mną też Rozbitkowie i Karawany, ale nie mam kiedy przysiąść żeby przemyśleć.
Na razie to tyle, pozdrawiam.
czwartek, 30 kwietnia 2009
poniedziałek, 20 kwietnia 2009
Aktualizacja nocna...
Mija tydzień, wypadałoby coś napisać.
Mam poważnie zaburzony zegar biologiczny. W ciągu dnia jestem tak zmęczony, że muszę położyć się chociaż na godzinę, dwie. Dzisiaj doszedł do tego niesamowity ból głowy, co tylko wymusiło na mnie sen tym bardziej. W nocy mam problemy z zaśnięciem (ostatnie pół godziny spędziłem przewracając się w łóżku), przez co nie jestem w stanie wstać rano (od paru dni budzik ustawiony na 9.30 budzi mnie... na jakąś minutę). I tak krąg się zamyka.
Z uczeniem się nie idzie za dobrze. Liczyłem na to że przed powrotem Lin (w czwartek) zdążę przerobić chociaż jedną książkę. Jestem w okolicach setnej strony, jest ich 450. Muszę się sprężyć, inaczej egzaminy będą koszmarem.
Poza graniem, spaniem, jedzeniem i czytaniem, nie robię za wiele. Byłem w weekend u Stuarta na noc, pograliśmy w Call of Duty 5: World at War. Polecam, bardzo fajne. Nie za bardzo rozumiem tylko dlaczego ta gra ma kategorię 15+. Nie wiem jak wy, ale ja uważam że jeśli na pierwszym poziomie gry widzimy jak naszemu towarzyszowi oficer japoński wpierw wypala oko papierosem, a potem jego podwładny podrzyna jeńcowi gardło – nie wspominając o obronie przed atakiem wręcz na tym samym poziomie, który polega na przebiciu szyi przeciwnika nożem – to nie jest to przeznaczone dla oczu ludzi poniżej 18 roku życia... Szczerze powiedziawszy to ograniczenia wiekowe w grach komputerowych i filmach już dawno nie spełniają swojej roli (o ile kiedykolwiek spełniały), ale wypadałoby chociaż zachować pozory... Taki Wiedźmin dostał kategorię 18+ tylko ze względu na seks (a dokładniej karty 'pamiątkowe' które można kolekcjonować – i które w USA bodajże i tak były w 100% ocenzurowane), a w takim razie rozumiem, że przemoc jest mniej demoralizująca... Nic, tylko przyklasnąć cenzorom, a dzieci niech nadal uczą się o seksie empirycznie i z filmów porno. Wkrótce cały świat będzie jak Anglia (przypadek 13 letniego ojca!).
Ostatnio w ogóle mam jakiś zryty humor. Nic mnie prawie nie cieszy, szybko się irytuję i ogólnie straciłem trochę cierpliwości. Nie mam pojęcia z czego to wynika. Trwa to od dłuższej chwili i ciężko mi znaleźć jeden konkretny powód. Może po egzaminach coś się poprawi. Ale pewnie i nie, bo zmartwienia nadal te same – brak pieniędzy i brak pracy. Ci z was, którzy jeszcze mieszkają z rodzicami – cieszcie się. Ten stan jest naprawdę ekstra, nawet jeśli macie sporo obowiązków. Tutaj, chociaż oczywiście też żyję z pieniędzy rodziców (z czym nie czuję się za dobrze, jak już kiedyś wspominałem), to jednak trzeba samodzielnie załatwiać pewne sprawy. Z jednej strony cieszę się, że tu jestem, bo to wartościowe doświadczenie, ale z drugiej brak mi poczucia bezpieczeństwa. Ciągle np. zastanawiam się, czy zdążę wrócić do Polski w Lipcu nim mój kot umrze. Ma już trochę lat i bardzo się martwię o niego. Martwię się o dużo rzeczy, wygląda na to, że za dużo. Chyba znowu łapię jakiegoś doła.
Dobra, dość narzekania. Zaraz kolejna próba zaśnięcia. Łeb nadal boli, na szczęście mniej niż w ciągu dnia. A chomik biegał w kółku jeszcze chwilę temu, ale chyba speszył się światłem z ekranu laptopa.
Mam poważnie zaburzony zegar biologiczny. W ciągu dnia jestem tak zmęczony, że muszę położyć się chociaż na godzinę, dwie. Dzisiaj doszedł do tego niesamowity ból głowy, co tylko wymusiło na mnie sen tym bardziej. W nocy mam problemy z zaśnięciem (ostatnie pół godziny spędziłem przewracając się w łóżku), przez co nie jestem w stanie wstać rano (od paru dni budzik ustawiony na 9.30 budzi mnie... na jakąś minutę). I tak krąg się zamyka.
Z uczeniem się nie idzie za dobrze. Liczyłem na to że przed powrotem Lin (w czwartek) zdążę przerobić chociaż jedną książkę. Jestem w okolicach setnej strony, jest ich 450. Muszę się sprężyć, inaczej egzaminy będą koszmarem.
Poza graniem, spaniem, jedzeniem i czytaniem, nie robię za wiele. Byłem w weekend u Stuarta na noc, pograliśmy w Call of Duty 5: World at War. Polecam, bardzo fajne. Nie za bardzo rozumiem tylko dlaczego ta gra ma kategorię 15+. Nie wiem jak wy, ale ja uważam że jeśli na pierwszym poziomie gry widzimy jak naszemu towarzyszowi oficer japoński wpierw wypala oko papierosem, a potem jego podwładny podrzyna jeńcowi gardło – nie wspominając o obronie przed atakiem wręcz na tym samym poziomie, który polega na przebiciu szyi przeciwnika nożem – to nie jest to przeznaczone dla oczu ludzi poniżej 18 roku życia... Szczerze powiedziawszy to ograniczenia wiekowe w grach komputerowych i filmach już dawno nie spełniają swojej roli (o ile kiedykolwiek spełniały), ale wypadałoby chociaż zachować pozory... Taki Wiedźmin dostał kategorię 18+ tylko ze względu na seks (a dokładniej karty 'pamiątkowe' które można kolekcjonować – i które w USA bodajże i tak były w 100% ocenzurowane), a w takim razie rozumiem, że przemoc jest mniej demoralizująca... Nic, tylko przyklasnąć cenzorom, a dzieci niech nadal uczą się o seksie empirycznie i z filmów porno. Wkrótce cały świat będzie jak Anglia (przypadek 13 letniego ojca!).
Ostatnio w ogóle mam jakiś zryty humor. Nic mnie prawie nie cieszy, szybko się irytuję i ogólnie straciłem trochę cierpliwości. Nie mam pojęcia z czego to wynika. Trwa to od dłuższej chwili i ciężko mi znaleźć jeden konkretny powód. Może po egzaminach coś się poprawi. Ale pewnie i nie, bo zmartwienia nadal te same – brak pieniędzy i brak pracy. Ci z was, którzy jeszcze mieszkają z rodzicami – cieszcie się. Ten stan jest naprawdę ekstra, nawet jeśli macie sporo obowiązków. Tutaj, chociaż oczywiście też żyję z pieniędzy rodziców (z czym nie czuję się za dobrze, jak już kiedyś wspominałem), to jednak trzeba samodzielnie załatwiać pewne sprawy. Z jednej strony cieszę się, że tu jestem, bo to wartościowe doświadczenie, ale z drugiej brak mi poczucia bezpieczeństwa. Ciągle np. zastanawiam się, czy zdążę wrócić do Polski w Lipcu nim mój kot umrze. Ma już trochę lat i bardzo się martwię o niego. Martwię się o dużo rzeczy, wygląda na to, że za dużo. Chyba znowu łapię jakiegoś doła.
Dobra, dość narzekania. Zaraz kolejna próba zaśnięcia. Łeb nadal boli, na szczęście mniej niż w ciągu dnia. A chomik biegał w kółku jeszcze chwilę temu, ale chyba speszył się światłem z ekranu laptopa.
wtorek, 14 kwietnia 2009
Wielki comeback!
Czyli zgodnie z zapowiedzią – jest po świętach, odpocząłem, więc wracam do opowiadania co u mnie.
Jak się zapewne domyślacie, opisanie wszystkiego co wydarzyło się przez ostatni miesiąc byłoby dość dużym wyzwaniem, skupię się więc tylko na najważniejszych sprawach:
1) Wyrobiłem się z pisaniem wszystkich tekstów, choć nie bez kłopotów. Dwa z nich (Media i Literatura) uważam za dość dobre i liczę na ocenę 70+, albo przynajmniej tylko lekko poniżej tego. Esej z English Through the Ages jest bardzo kiepski, będę cieszył się z 55 procent. Praca z Writing in the Media powinna być oceniona nieźle: napisałem dobry wywiad i recenzję, przeciętny tekst o BoardGameGeeku i słabiutką analizę, ale myślę że będzie ok.
2) Projekty planszówkowe: do przodu. Aktualnie 'na celowniku' mam dwa z nich: korporacje budujące stację kosmiczną oraz drugi, oparty na dość ciekawym mechanizmie karcianym. Początkowo miał być to projekt o nazwie Tuatha de Danann, ale po wczorajszym testowaniu ze Stuartem okazało się, że gra jest bardzo podobna do bardzo popularnego w ostatnich latach Stone Age – zrobiłem więc nieświadomie „kopię” innego tytułu. Piszę „nieświadomie”, bo o Stone Age wiem bardzo niewiele i choć pisząc prototyp byłem świadom paru podobieństw (osławiona akcja „Prokreacji”, na przykład), nie spodziewałem się że będzie tak podobna. Trochę mi żal, bo była osadzona w ciekawym, Celtyckim klimacie, ale Stuart podsunął pomysł aby mechanikę wykorzystać do dwuosobowej gry osadzonej podczas II Wojny Światowej. Ponieważ już od dawna próbuję napisać dobrą grę dwuosobową, a i chciałem napisać grę osadzoną w powyższym klimacie, nadarza się okazja żeby to połączyć.
3) W piątek do Rochester przyjechała moja mama i siostra wraz ze swoim chłopakiem. Spędziłem z nimi trochę czasu, głównie u nas w mieszkaniu na kolacjach i na kolacji w Blue Rays. Z mamą byłem przez większość soboty, pojechaliśmy do Canterbury i pokazałem jej Rochester.
4) A Lin wyjeżdża jutro do Polski. Wróci za tydzień w czwartek. Jej nieobecność wykorzystam głównie na spanie i naukę na egzaminy. To pierwsze, bo nie będzie narzekać że śpię w dzień. To drugie, bo znacznie lepiej uczy mi się jak jestem sam w pomieszczeniu. A że mamy tylko jedno, to w krytycznym momencie czytałem jeden z podręczników... w łazience. Będę tęsknił. Ale ona za to naje się sushi i KFC i może odpocznie trochę od Anglii – to pomaga.
5) Skoro o Anglii mowa, napisałem taki krótki tekst w ramach narzekania. Wysłałem go na JoeMonster, ale wątpię żeby go zamieścili:
15 rzeczy których nauczyłem się mieszkając w Anglii:
1.Fakt że twój brzuch sięga dalej niż twoje piersi nic nie znaczy. Śmiało, zamów sobie następny zestaw w KFC.
2.„Diamentowy” kolczyk w uchu sprawi że będziesz wyglądał bardziej męsko. Dwa takie kolczyki to szczyt szpanu. Wzorki wygolone po bokach głowy opcjonalne.
3.Jeśli nie chcesz być popularny, możesz przynajmniej wyglądać jak członek jakiegoś dzikiego plemienia. Wystarczy żebyś przekuł sobie dowolną (im większą tym lepszą) ilość miejsc na twarzy (najlepiej kolczykami w kształcie kolców) i wytatuował sobie całe ciało. Będziesz wyglądał świetnie!
4.Nosisz na twarzy więzienne tatuaże? Nie martw się, nikt nie zwróci na to uwagi.
5.Dres jest doskonałym, uniwersalnym strojem – chodź w nim po domu, po ulicy, na imprezy i na uniwersytet.
6.Najlepszy wiek na zostanie matką to jakieś 15, 16 lat. Serio.
7.Antykoncepcja – trudne słowo. Nie przejmuj się nim.
8.Najlepszy sposób wychowywania dzieci to darcie się na nie. Przeklinanie i wyzywanie ich jest nawet skuteczniejsze.
9.W pobliżu nie ma kosza na śmieci? Wyrzuć papierek/puszkę/paczkę pod nogi, ktoś to kiedyś sprzątnie.
10.Najlepsze miejsce na seks to otwarte pole, najlepiej w jak najbardziej publicznym miejscu i w słoneczny dzień. Pełne gumki zostawiaj na miejscu „zdarzenia”.
11.Podróżujesz pociągiem? Nie przejmuj się innymi pasażerami – zachowuj się zwyczajnie: krzycz, przeklinaj, słuchaj głośno muzyki i zaczepiaj innych. Piwo też możesz wypić. A nawet dwa. A najlepiej to trzy.
12.Pracę w sklepie z grami komputerowymi dostaniesz tylko jeśli spełnisz jeden (lub więcej) z następujących warunków: masz dziwną fryzurę / wyglądasz jak emo / masz całe ręce w kolorowych tatuażach / masz biżuterię w uszach i w nosie. Schludny wygląd jest nudny.
13.Z jakim krajem kojarzy ci się pizza? Z Włochami? Bo mnie z Indiami.
14.Z jakim krajem kojarzy ci się Fish&Chips? Z Anglią? Bo mnie z Indiami.
15.W imię poprawności politycznej nie zostanie ci zabronione ubieganie się o pracę w żadnym miejscu. Jeśli od początku nie masz szans, bo szukają np. tylko kobiet, a ty jesteś mężczyzną, nawet się o tym nie dowiesz. Ale, jeśli cię nie przyjmą, bo np. chcesz pracować w MI5 (służby specjalne), ale masz niedowład nóg, zawsze możesz opowiedzieć o tym gazetom. Dodatkowe punkty jeśli masz możliwość posądzenia ich o rasizm (autentyk).
6) Na koniec co nieco o moich ostatnich zakupach etc. Po wysłaniu do Niemiec Ghost Stories, otrzymałem w zamian Senji. Nie miałem jeszcze okazji pograć, bo wymaga dużej liczby osób, ale cierpliwie czekam. Warcraft wysłany do Portugalii miesiąc temu czeka nadal na zastępcę, ale mój 'partner handlowy' daje ciała z wysyłką. Mam nadzieję, że nic nie kombinuje i paczka w końcu do mnie dotrze w tym tygodniu, lub najdalej następnym. Swoją drogą, wymieniłem się ze stratą na własnym koncie, ale może i sprawiedliwie, bo niestety obydwa pudełka od Warcrafta były niesamowicie uszkodzone gdy je wysyłałem. Pieprzone paczki...
A ostatnio kupiłem sobie Freelancera w Gamestation (kopia którąś ktoś oddał do sklepu). Jest to świetny symulator w którym gra się najemnikiem i ma się sporą dowolność w dobieraniu zadań i tego co chce się robić. Można sprzymierzyć się z wieloma różnymi frakcjami, handlować, lub po prostu zwiedzać rozległą i bardzo ładną galaktykę gry.
Z najświeższych zakupów, kupiłem dzisiaj album „The Essential James Bond”, który pokrywa znaczną część szczegółów na temat wszystkich filmów Bondowskich, nie licząc tych najnowszych z Danielem Craigiem. Przypomniało mi to tylko jak bardzo chcę spotkać się z Seanem Connerym. No i przy okazji bardzo miła lektura.
Jak się zapewne domyślacie, opisanie wszystkiego co wydarzyło się przez ostatni miesiąc byłoby dość dużym wyzwaniem, skupię się więc tylko na najważniejszych sprawach:
1) Wyrobiłem się z pisaniem wszystkich tekstów, choć nie bez kłopotów. Dwa z nich (Media i Literatura) uważam za dość dobre i liczę na ocenę 70+, albo przynajmniej tylko lekko poniżej tego. Esej z English Through the Ages jest bardzo kiepski, będę cieszył się z 55 procent. Praca z Writing in the Media powinna być oceniona nieźle: napisałem dobry wywiad i recenzję, przeciętny tekst o BoardGameGeeku i słabiutką analizę, ale myślę że będzie ok.
2) Projekty planszówkowe: do przodu. Aktualnie 'na celowniku' mam dwa z nich: korporacje budujące stację kosmiczną oraz drugi, oparty na dość ciekawym mechanizmie karcianym. Początkowo miał być to projekt o nazwie Tuatha de Danann, ale po wczorajszym testowaniu ze Stuartem okazało się, że gra jest bardzo podobna do bardzo popularnego w ostatnich latach Stone Age – zrobiłem więc nieświadomie „kopię” innego tytułu. Piszę „nieświadomie”, bo o Stone Age wiem bardzo niewiele i choć pisząc prototyp byłem świadom paru podobieństw (osławiona akcja „Prokreacji”, na przykład), nie spodziewałem się że będzie tak podobna. Trochę mi żal, bo była osadzona w ciekawym, Celtyckim klimacie, ale Stuart podsunął pomysł aby mechanikę wykorzystać do dwuosobowej gry osadzonej podczas II Wojny Światowej. Ponieważ już od dawna próbuję napisać dobrą grę dwuosobową, a i chciałem napisać grę osadzoną w powyższym klimacie, nadarza się okazja żeby to połączyć.
3) W piątek do Rochester przyjechała moja mama i siostra wraz ze swoim chłopakiem. Spędziłem z nimi trochę czasu, głównie u nas w mieszkaniu na kolacjach i na kolacji w Blue Rays. Z mamą byłem przez większość soboty, pojechaliśmy do Canterbury i pokazałem jej Rochester.
4) A Lin wyjeżdża jutro do Polski. Wróci za tydzień w czwartek. Jej nieobecność wykorzystam głównie na spanie i naukę na egzaminy. To pierwsze, bo nie będzie narzekać że śpię w dzień. To drugie, bo znacznie lepiej uczy mi się jak jestem sam w pomieszczeniu. A że mamy tylko jedno, to w krytycznym momencie czytałem jeden z podręczników... w łazience. Będę tęsknił. Ale ona za to naje się sushi i KFC i może odpocznie trochę od Anglii – to pomaga.
5) Skoro o Anglii mowa, napisałem taki krótki tekst w ramach narzekania. Wysłałem go na JoeMonster, ale wątpię żeby go zamieścili:
15 rzeczy których nauczyłem się mieszkając w Anglii:
1.Fakt że twój brzuch sięga dalej niż twoje piersi nic nie znaczy. Śmiało, zamów sobie następny zestaw w KFC.
2.„Diamentowy” kolczyk w uchu sprawi że będziesz wyglądał bardziej męsko. Dwa takie kolczyki to szczyt szpanu. Wzorki wygolone po bokach głowy opcjonalne.
3.Jeśli nie chcesz być popularny, możesz przynajmniej wyglądać jak członek jakiegoś dzikiego plemienia. Wystarczy żebyś przekuł sobie dowolną (im większą tym lepszą) ilość miejsc na twarzy (najlepiej kolczykami w kształcie kolców) i wytatuował sobie całe ciało. Będziesz wyglądał świetnie!
4.Nosisz na twarzy więzienne tatuaże? Nie martw się, nikt nie zwróci na to uwagi.
5.Dres jest doskonałym, uniwersalnym strojem – chodź w nim po domu, po ulicy, na imprezy i na uniwersytet.
6.Najlepszy wiek na zostanie matką to jakieś 15, 16 lat. Serio.
7.Antykoncepcja – trudne słowo. Nie przejmuj się nim.
8.Najlepszy sposób wychowywania dzieci to darcie się na nie. Przeklinanie i wyzywanie ich jest nawet skuteczniejsze.
9.W pobliżu nie ma kosza na śmieci? Wyrzuć papierek/puszkę/paczkę pod nogi, ktoś to kiedyś sprzątnie.
10.Najlepsze miejsce na seks to otwarte pole, najlepiej w jak najbardziej publicznym miejscu i w słoneczny dzień. Pełne gumki zostawiaj na miejscu „zdarzenia”.
11.Podróżujesz pociągiem? Nie przejmuj się innymi pasażerami – zachowuj się zwyczajnie: krzycz, przeklinaj, słuchaj głośno muzyki i zaczepiaj innych. Piwo też możesz wypić. A nawet dwa. A najlepiej to trzy.
12.Pracę w sklepie z grami komputerowymi dostaniesz tylko jeśli spełnisz jeden (lub więcej) z następujących warunków: masz dziwną fryzurę / wyglądasz jak emo / masz całe ręce w kolorowych tatuażach / masz biżuterię w uszach i w nosie. Schludny wygląd jest nudny.
13.Z jakim krajem kojarzy ci się pizza? Z Włochami? Bo mnie z Indiami.
14.Z jakim krajem kojarzy ci się Fish&Chips? Z Anglią? Bo mnie z Indiami.
15.W imię poprawności politycznej nie zostanie ci zabronione ubieganie się o pracę w żadnym miejscu. Jeśli od początku nie masz szans, bo szukają np. tylko kobiet, a ty jesteś mężczyzną, nawet się o tym nie dowiesz. Ale, jeśli cię nie przyjmą, bo np. chcesz pracować w MI5 (służby specjalne), ale masz niedowład nóg, zawsze możesz opowiedzieć o tym gazetom. Dodatkowe punkty jeśli masz możliwość posądzenia ich o rasizm (autentyk).
6) Na koniec co nieco o moich ostatnich zakupach etc. Po wysłaniu do Niemiec Ghost Stories, otrzymałem w zamian Senji. Nie miałem jeszcze okazji pograć, bo wymaga dużej liczby osób, ale cierpliwie czekam. Warcraft wysłany do Portugalii miesiąc temu czeka nadal na zastępcę, ale mój 'partner handlowy' daje ciała z wysyłką. Mam nadzieję, że nic nie kombinuje i paczka w końcu do mnie dotrze w tym tygodniu, lub najdalej następnym. Swoją drogą, wymieniłem się ze stratą na własnym koncie, ale może i sprawiedliwie, bo niestety obydwa pudełka od Warcrafta były niesamowicie uszkodzone gdy je wysyłałem. Pieprzone paczki...
A ostatnio kupiłem sobie Freelancera w Gamestation (kopia którąś ktoś oddał do sklepu). Jest to świetny symulator w którym gra się najemnikiem i ma się sporą dowolność w dobieraniu zadań i tego co chce się robić. Można sprzymierzyć się z wieloma różnymi frakcjami, handlować, lub po prostu zwiedzać rozległą i bardzo ładną galaktykę gry.
Z najświeższych zakupów, kupiłem dzisiaj album „The Essential James Bond”, który pokrywa znaczną część szczegółów na temat wszystkich filmów Bondowskich, nie licząc tych najnowszych z Danielem Craigiem. Przypomniało mi to tylko jak bardzo chcę spotkać się z Seanem Connerym. No i przy okazji bardzo miła lektura.
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)
