środa, 29 października 2008

Reading Week - środa, a więc połowa

Od niedzieli niewiele się wydarzyło, ale:
1) dostaliśmy paczkę od rodziców Lin. Głównie jej ciuchy, ale do tego też szafeczka - zaprowadziliśmy trochę porządku w ubraniach i zrobiło się jakoś tak bardziej przytulnie.
2) niby miałem nie zajmować się swoimi projektami, ale dokończyłem pierwszą wersję instrukcji Testu na Maga o którym wspominałem miesiąc temu. No i dzisiaj jeszcze dopisałem do niego wariant dwuosobowy. Wysłałem obydwie rzeczy do Janusza (niektórzy z was mogą wiedzieć o kogo chodzi), mam nadzieję że znajdzie chwilę na rzucenie okiem na ten projekt.
3) Janusz i Laura powinni też dzisiaj odebrać dla mnie dwie gry: Saigo no Kane oraz Yukatan. Obydwie miały swoje premiery w Essen, na targach Spiel '08. Stąd też już wiem, że w paczce (której nie mogę się już doczekać) będzie Starcraft oraz dwa powyższe tytuły. Reszta też jest już raczej obmyślona.
4) A'propo gier - zagraliśmy wczoraj z Lin w "Fury of Dracula". Niestety, nie spodobało się jej. Trochę szkoda że się nudziła - to jedna z moich ulubionych gier.
5) Update jeśli o moje prace na uczelnie chodzi: Assignment na Language in the Media jest prawie skończony, "The French Lieutenant's Woman" skończone (ale końcówka beznadziejna, strasznie się męczyłem - a jeszcze muszę napisać o tym esej...), poza tym niewiele zrobione. Innymi słowy - jestem trochę do tyłu, ale się nie przejmuję. Muszę odsapnąć, może wyjść na jakiś spacer.
6) w sobotę jadę na uniwersytet po materiały do prac. Powinno mi się też udać wreszcie pojawić na spotkaniu Adventure Gaming Society.

niedziela, 26 października 2008

...i koniec tygodnia.

Tak rzadko robię update'y, że pewnie już nikt tu nie zagląda... ale, dla porządku, napiszę co u mnie.
1) wygrałem aukcję na Allegro, której przedmiotem był Starcraft: The Board Game. Skusiła mnie bardzo niska cena wywoławcza (80 złotych) i przez kilka dni miałem wylicytowane nieco ponad 90 złotych (co dałoby mi ponad 100 złotych oszczędności. Niestety, ktoś przebił do 150, ja natomiast postanowiłem że mogę maksymalnie zapłacić 160 (żeby zaoszczędzić w efekcie lekko ponad 50). Stanęło na 152,50 + 15 złotych przesyłki. Starcraft na pewno będzie główną zawartością kolejnej paczki od moich rodziców, teraz tylko muszę pomyśleć jakie jeszcze gry tam zapakować...

2) przyszły tydzień mam wolny od studiów: to tak zwany reading week, podczas którego mam teoretycznie pracować nad zaległymi materiałami i esejami. W praktyce to właśnie będę robił, a mam przygotować sporo:

- kilkuczęściową pracę z Language in the Media dotyczącą głównie Discourse Analysis
- prezentację na Politics in the Western European States na temat "To what extent do traditional cleavages still shape electoral choice?"
- counter-argument do prezentacji kolegi z seminarium na temat "It is our moral duty to intervene in situation of mass death through famine and genocide"
- dokończyć czytanie "The French Lieutenant's Woman" Johna Fowlesa, oraz zacząć czytać "The Good Soldier" Forda Madoxa Forda
- napisać pierwszą wersję eseju z Politics in the Western European States na temat "To what extent do traditional cleavages still shape electoral choice?"
- napisać pierwszą wersję eseju z Contemporary International Relations Theory na temat "Do ideas matter in International Politics?"

Przy czym te dwa ostatnie będę musiał prawdopodobnie odłożyć na przyszły tydzień, bo nie bardzo mam do nich materiały. Oddać je muszę do 1 grudnia, więc mam odrobinę czasu. W każdym bądź razie póki co muszę odłożyć moje prywatne projekty na bok - do grudnia mam kupę roboty, jak widać.

3. Pracy nadal nie ma, mimo tego że teoretycznie zaczął się już sezon świąteczny. Z tego co wiemy, nasze CV leżą w kilku miejscach - i wygląda na to, że tylko to robią. Pożyczki nadal nam nie przyznano - ale to pewnie dlatego że proces zajmuje chwilę.

4. A dotacja o którą się ubiegam wymaga ode mnie, żebym zdobył zaświadczenie o kosztach przejazdów. Napisałem w tej sprawie list, wysyłam go jutro do centrali lokalnej kolei.

poniedziałek, 20 października 2008

Bardzo interesujący poniedziałek...

Dzisiaj wydarzyły się dwie rzeczy:
1. Wysłałem wreszcie projekt. Po czterech tygodniach prac zakończyłem ten rozdział i teraz czekam tylko na szóstego grudnia, kiedy się dowiem czy cała ta robota była coś warta. Jako mały bonus, dwa zdjęcia:

Projekt przed zapakowaniem w kopertę - bez dokumentów.

Zapakowany w dużą kopertę i zaadresowany projekt, zaraz przed wysłaniem.

2. Przyszedł dzisiaj rachunek za internet - prawie czterokrotnie wyższy niż wg umowy powinien. Jest to problem, bo nie mamy pieniędzy żeby go zapłacić, a jeśli nawet to zrobimy, to zabraknie z kolei pieniędzy za czynsz. Prawdopodobnie w środę przejdziemy się do Orange zapytać ich dlaczego wyszło tak drogo i żeby nam dali wykaz z czego się to uzbierało. Nie zmienia to faktu - zapłacić będzie trzeba, i oszczędzać na internecie też... Żegnaj, włączone cały dzień GG, żegnaj, Last.fm, internetowy przekaz TokFM i parę innych rzeczy...


czwartek, 16 października 2008

Drugi post co sześć dni...

Nadal mam do robienia projekty, więc nadal nie piszę za dużo. Poza tym - niewiele się w sumie dzieje, ale co się dzieje, to opisuję:
1) umówiłem się na interview w sprawie Access to Learning Fund. Będzie to bodajże siódmego Listopada.
2) z prezentacją sobie poradziłem, ale okazuje się że na przyszły tydzień też muszę coś przygotować: tym razem pytania do prezentacji Hanny z Niemiec. Dość obcy mi temat, ale myślę że będzie ok - to nie jest wielkie wyzwanie. Poza tym Hanna jest sympatyczna.
3) nie dostałem pracy z ulotkami, od Juliana Graves'a (sklep z bakaliami) też nic. Wygląda na to, że chyba nici z pracowania w Anglii... co prawda moje CV leżą jeszcze w kilku miejscach, ale podejrzewam że to jedyne co robią.
4) okazało się, że deadline projektu jest dopiero 18 listopada. Dałem sobie dodatkowy tydzień - tym lepiej, bo po prostu nie mam teraz za bardzo weny. Ale muszę się przymusić i zakończyć to w weekend, żeby w poniedziałek wysłać. Choć i tak nie liczę na wiele, trzeba spróbować. Może chociaż miejsce na podium będzie...
5) okazało się, że paczka poszła tylko od moich rodziców - ale za to przybyła. Mamy odkurzacz i gry, może zagramy w przyszłym tygodniu ze Stuartem.
6) mam ochotę sobie coś kupić (za dużo czasu spędzam na Boardgame Geeku). I straszną, rosnącą ochotę na chinskie żarcie - dawno nie jedliśmy niczego w tych klimatach.
7) jest jeszcze pożyczka studencka na całkiem dobrych warunkach o którą będziemy się ubiegać. Jutro wysyłamy aplikacje. Da nam to po 3145 funtów (koszt pierwszego roku studiów), co pozwoli na opłacenie kilku czynszy, rachunków... i zjedzenie chinskiego jedzonka i pizzy... i może kupienia sobie jakiejś gry... hmm... No, ale ważniejsze że nie będę musiał liczyć tak każdego funta jak teraz i nie będę musiał martwić się kosztem dojazdów.

piątek, 10 października 2008

Long time no see

Jak pewnie zauważyliście była dłuższa przerwa w uaktualnianiu, a to dlatego, że nie miałem czasu pisać na bloga - byłem skupiony na pisaniu swojego projektu na konkurs. Dzisiaj jednak dowiedziałem się, że przedłużyli termin do 18 Listopada, więc stwierdziłem że z tej okazji opowiem co ostatnio u mnie.

1) postanowiłem ubiegać się o Access to Learning Fund - jeśli dostanę, to rozwiąże to moje problemy finansowe, co jest aktualnie priorytetem

2) zgłosiłem się nieopatrznie do zrobienia krótkiej prezentacji na temat tak zwanego security dilemma (Stosunki Międzynarodowe). Dlaczego nieopatrznie? Ponieważ wszelkie moje próby zdobycia podręcznika do tego przedmiotu spełzły na niczym i nie mam jak opracować tematu: nie mam żadnych materiałów. Nadal próbuję, ale skończy się prawdopodobnie na robieniu tego na ostatnią chwilę - czego nienawidzę robić.

3) pracy nadal nie ma, oczywiście. W niedzielę idę na rozmowę z potencjalnym pracodawcą - może będę rozdawał ulotki. Nieźle, jak na miesiąc szukania porządnej roboty, nieprawdaż?

4) projekt już prawie zakończony, ale zostało mi jeszcze trochę do dopisania - w niedzielę/poniedziałek powinienem wstępnie zamknąć prace

5) idzie do nas paczki od naszych rodziców. W mojej: odkurzacz, Fury of Dracula oraz Shadows over Camelot wraz z dodatkiem. W paczce Lin: mała szafka i żelazko oraz ciuchy. Rozwijamy się, jak widać.

sobota, 4 października 2008

Weekendowy writer's block

Siedzę przed klawiaturą od ponad godziny i napisałem może jedną stronę tekstu w wordzie. Siedzę dalej nad swoim projektem na konkurs TPSA i jestem nim już absolutnie zmęczony... Muszę się przemóc, to już tylko kilka stron szczegółowego opisu - wszystko po tym już z górki.
W sumie to dobrze, że muszę się zebrać teraz - inaczej zapewne zarzuciłbym projekt i nic by z tego nie było. A tak to mam termin i choćby skały s*ały - zakończę to.
Za to czuję się już lepiej - dzisiaj ubrałem kurtkę, więc nie przewiało mnie. Pogoda zrobiła się już bardzo jesienna.

piątek, 3 października 2008

Słodko-gorzki koniec tygodnia

Pierwszy tydzień na uczelni kończy się... dziwnie. Z jednej strony jestem zadowolony z University of Kent, choć studia tutaj bardzo się różnią od tych w Polsce. Nie spędza się na uczelni nawet połowy tego czasu, co u nas (czy też: u was), za to jest dużo więcej roboty samodzielnej. Z każdego przedmiotu trzeba napisać esej lub nawet kilka, do każdego wykładu jest seminarium (coś jak nasz układ z ćwiczeniami) na które też trzeba przygotować różne prace, w tym prezentacje ustne. Innymi słowy - bardzo punktowana jest praca indywidualna.
Kupiłem sobie też kartę autobusową dzięki której zaoszczędzę jakieś 120-160 funtów w skali roku, a więc może i nie bardzo dużo ale w tej chwili znacząco...
No właśnie - w tej chwili. Nie ma się czym chwalić, ale zostało mi już niecałe 150 funtów, co chwilowo starczy na dwa tygodnie. A pracy NIE MA NIGDZIE. Zgłosiłem się do dziesięciu różnych miejsc, może nawet większej ich ilości (straciłem rachubę) i nie dostałem odzewu znikąd. Niektóre z nich już zatrudniły kogo innego: jak np. Nags Head, gdzie bardzo liczyłem na pracę. Nawet z KFC mi nie odpisali...
Kombinuję jak mogę, ale jak nadal tak pójdzie... będę musiał naprawdę coś wymyślić.

Z innych dobrych wieści: jestem już prawie oficjalnie członkiem Adventure Gaming Society na moim uniwersytecie. Z innych złych wieści: przewiało mnie dzisiaj strasznie, ubrałem się za lekko. Boli mnie ucho i dziąsło, chyba mam trochę gorączki... Mam nadzieję, że na tym się skończy.

środa, 1 października 2008

Gry, gry, gry...

Dzisiaj spotkałem się ze Stuartem - znanym także jako MidKentGamer na serwisie Boardgame Geek. Umówiliśmy się na planszówki - zagraliśmy dwa razy w grę którą przyniósł, potem Lin musiała wrócić do domu, a ja poszedłem z nią i wyniosłem z szuflady Hive'a. Dostałem wpieprz cztery razy pod rząd, a potem pogadaliśmy o grach, wymieniając się tytułami wartymi poznania. Całkiem miły gość - myślę że będziemy się z nim spotykać przy grach.

Jutro porozmawiam z niejaką Terri King z Adventure Gaming. Pogadamy o RPGach, może i o planszówkach. No i muszę jeszcze załatwić parę rzeczy z uczelnią...

A w piątek szukam dalej pracy. Sezon na tymczasowych pracowników otwarty!