poniedziałek, 1 grudnia 2008

Witam w Grudniu

I ponownie tydzień (a nawet ponad tydzień) przerwy...
No cóż, pogoda się poprawiła, humor też. Myszy nie hałasują tak jak się spodziewaliśmy, jest spokojnie - tylko od czasu do czasu coś "pipnie" albo zachrobocze. I spać się da.
W poniedziałek dostałem poprawiacza humoru od Secret Santy - "A Touch of Evil", świetną grę planszową z którą zdążyliśmy już zagrać z Lin 5 razy. Jest super, bardzo się nam podoba, a w środę prawdopodobnie przedstawimy ją Dave'owi i jego żonie.
Prezent do naszego celu w Secret Santa posłany za pośrednictwem Stuarta. Wiszę mu 30 funtów, będzie się trzeba spotkać na planszówkach żeby w coś zagrać i się rozliczyć.
Poza tym nadal nie napisałem żadnego z dwóch esejów (zostały dwa tygodnie). Ale powoli mi się już klaruje czego ode mnie oczekują.
Co by tam jeszcze... kolejne 30 funtów zeszło dzisiaj na 3 butelki Rochester Ginger, kolejne 3 butelki Rochester Mulled Berry Drink oraz 2 opakowania po 500 gram pistacji. Jako że mamy trochę pieniędzy w zapasie, ostatnio odrobinę sobie dogadzamy. Bez szaleństw, oczywiście - 4 z butelek wymienionych wyżej zabieram do Polski na święta w ramach prezentu dla rodziny.
Na święta wracam 17 grudnia, w czwartek. Potem w piątek odpocznę i się polenię, a w sobotę spotykam się z Julką, Mateuszem i Maćkiem - zapewne u mnie, na billard. Resztę świąt będę realnie odpoczywał, a wracam do Anglii chyba 27 grudnia. Lin będzie tęsknić, ja też... ale przywiozę jej trochę dobrych rzeczy na otarcie łez.
No nic, idę czytać materiały do esejów.

PS: w piątek wyniki konkursu TPSA, jeszcze nie ostateczne, ale finaliści zostaną wymienieni... Mam nadzieję, że mi się uda. Trzymajcie kciuki.

1 komentarz:

Julka pisze...

1. Oczywiście, że trzymamy kciuki.
2. Myszy fajna rzecz, a tym to nawet klatek nie musicie czyścić.
3. Nowa gra, to co Krzyś lubi najbardziej :)
4. Do zobaczenia za trochę ponad 2 tygodnie. Nie wiem, czy powinieneś publikować te wszystkie daty, bo jeszcze się okaże, że będziemy musieli podzielić się Tobą z większą ilością osób, gdy do twoich drzwi zapukają wszyscy stęsknieni.
PS: Jeśli billard, to ktoś będzie musiał nauczyć mnie zasad gry.