Cóż, w ramach powrotu do hobby, o którym pisałem niżej, zarejestrowałem się na forum Earthdawn.pl. Póki co napisałem tam trochę postów, ale wychodzi jedna prawidłowość: mam chyba bardzo specyficzne podejście do RPG. W zasadzie nie zgadzam się na tym forum z nikim, a moje posty są raczej krytykowane. Przyznam, że nie bardzo, ale jednak czuć że nie ma zgody z moimi stwierdzeniami.
Z jednej strony mnie to nie dziwi. Tak, mam specyficzne podejście i zdaję sobie z tego sprawę. Z drugiej strony - zawiodłem się. Wydawało mi się, że ludzie na tym forum będą bardziej... bo ja wiem? "Zaawansowani"? To okropne, że znają wszystkie możliwe podręczniki do Earthdawna i tłumaczą je na Polski, ale przy tym używają ich wszystkich i dyskutują o rzeczach o których ja nawet nie wiedziałem, że istnieją! Innymi słowy - nie pasuję tam. Moje członkowstwo nie będzie zapewne zbyt długie. Usunę swoje konto w momencie gdy zaczną się potyczki słowne. Mam dość tego typu sprzeczek na Bestiariuszu i BoardGame Geeku. Na Earthdawn.pl liczyłem na spokój i ciekawą dyskusję.
To sprawia że zastanawiam się nad odpaleniem drugiego Bloga, skupionego na rozmyślaniach RPGowych. Wątpie, żeby ktoś to czytał i zapewne sprowokuje to jakieś chore flame wary... ale może się namyślę. Fajnie by było gdyby ktoś się ze mną zgadzał, albo chociaż przemyślał parę tematów które chciałbym poruszyć.
Mam nastrój na narzekanie. Czas to przyznać - dla was, którzy jeszcze tego nie wiedzieli, może być to odrobinę szokujące, ale... ja bardzo nie lubię ludzi. Gardzę nimi. Niektórymi osobiście, ale ogólnie nie przepadam za "nami". Gdy widzę te wszystkie pierdoły i syf który ma miejsce na okrągło, potyczki, żerowanie na durnocie i czystej wody głupotę, po prostu ręce mi opadają. Odzywają się moje marzenia - chcę dom z dala od ludzi, na uboczu, bez sąsiadów, z dużą działką. Tam chcę mieć altankę z dala od zgiełku, a w altance chce czytać książki i mieć wygodną kanapę i spać na świeżym powietrzu. Chcę tam grać w planszówki z tymi "wybrańcami", których zapraszałbym do siebie i chętnie ich widział. I chcę kuźni, nauczyć się kowalstwa i wyrabiać broń i inne rzeczy. Z dala od ludzi, samotnie, z dala od zmartwień.
No, nieważne. Nie będę się rozpisywał. Na koniec jedna prośba: proszę każdego kto przeczytał tego posta o zostawienie pod nim komentarza. Chcę wiedzieć ile z was czyta te moje wypociny regularnie.
wtorek, 16 czerwca 2009
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

6 komentarzy:
Hej. Rozumiem Cie. Ja tez mam bardzo czesto mysli typu: 'bardzo nie lubię ludzi' i zaszylabym sie gdzies z dala...powiedzmy,ze w Death Valley to sie czesciowo udalo ;)
Dodam, ze posta czytam w miare regularnie, trzymam kciuki, zeby Ci sie ukladalo jak najlepiej i zebys wreszcie odnalazl 'tych rozumiejacych i czujacych' podobnie do Ciebie.:) Do zobaczenia wkrotce na slubie :)
Ano, do zobaczenia. Twój komentarz tutaj jest bardzo miłą niespodzianką :) Pozdrawiam.
Ech, Krzysiu, Krzysiu...
Zostawię Ci komentarz tak pro forma, bo przecież wiesz, że Cię czytam.
Dom na uboczu może być fajny, ale raz na jakiś czas warto wejść między ludzi, bo a nuż spotkasz kogoś kto Cie zrozumie.
Wracam do nauki, do porozmawiania po sesji (przypominam, że kończy się 26 - wytrzymaj jeszcze trochę). No a później w Krakowie.
ja czytam... czasem
jak nie piszesz o jedzeniu
ale tego drugiego nie będę czytał od razu uprzedzam...
ale nie dodałbym na nim nic wartościowego to mi wybaczysz :)
hej, ja też czytam Twojego bloga! myśl pozytywnie! pozdrawiam :)
Agata
Prześlij komentarz