Poza tym, co już pisałem o moim zwyczajnym dniu w ostatnich dniach niewiele się dzieje. Złożyłem CV do The Nags Head, wybrałem sobie moduły na uczelni i czekam dzisiaj na potwierdzenie, że są tam wolne miejsca. Jutro będziemy szli z Lin po najtańsze komórki od Orange. Ona dostała już pismo od banku, ja jeszcze nie - wciąż czekam na kartę, trwa to już bardzo długo.
Piszę dalej, kawałek po kawałku, ale, jak to ja, wytraciłem tempo. Teraz będę potrzebował samozaparcia. Sporo.
No i zainstalowałem wczoraj Fallouta, oczywiście nie ruszył - nienawidzę Visty, wspominałem już? Muszę się nacieszyć Fallout: Tactics.
Hmm, nawet wypity wczoraj Hobgoblin nie smakował tak dobrze jak go zapamiętałem. Dziwne, że wszystkie dobre piwa, których i tak jest mało, zmieniają smak na gorszy...
czwartek, 25 września 2008
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz