poniedziałek, 15 września 2008

Poniedziałek... i druga partia zdjęć

Kolejny dzień spędzony głównie w domu - skoczyłem tylko do Chartwell Estates (naszych agentów), żeby załatwić parę rzeczy. Załatwiłem natomiast spotkanie w środę w sprawie ubezpieczenia, dla siebie i dla Lin - pojedziemy do odległego o 7 mil Maidstone. Niestety, dzwoniłem też na uniwersytet i nadal nic nie wiadomo co z moim drugim rokiem. Podobnie z pracą - żadnych wieści.
Ale zrobiliśmy dzisiaj pyszne placki ziemniaczane!
A jutro może pójdę na spacer, jeśli pogoda dopisze.


Witraż nad drzwiami do naszego domu.

Budynek w którym mieszkamy od strony ulicy. Drzwi do naszej klatki to te czarne. Mieszkamy na poddaszu.

High Street w Rochester - ulica która biegnie dalej przez Chatham.

The Nags Head, Free House (czyli angielski pub/restauracja) przy Nags Head Lane.

The North Foreland, kolejny Free House, nieco bliżej Chatham.

Ah, pisząc tego posta popijałem wspomniany już wcześniej milkshake Frijj o smaku Fudge Brownie. Możecie zazdrościć. Wracam do rzezania stworków w Diablo 2. Do przeczytania.

Brak komentarzy: